Wszystko co chcesz wiedzieć o Mustangu, ale nie masz kogo zapytać [Początki]

Lata ’60 to dla amerykanów wyjątkowy czas. To wtedy Neil Armstrong wylądował na księżycu, odbył się pierwszy festiwal muzyczny w Woodstocku i miało miejsce pierwsze połączenie internetowe. Ale z naszego punktu widzenia dużo ważniejszym wydarzeniem było powstanie prawdziwych Muscle carów. Pierwszy był Pontiac GTO, ale największą ikoną stał się Ford Mustang.

Nie bez powodu. Ten samochód idealnie charakteryzował pokolenie „baby boomers”, które w latach ’60 wchodziło w dorosłość i szukało swojego pierwszego samochodu. Było to pokolenie wychowane w spokojnych powojennych czasach, gdy gospodarka USA przeżywała swój rozkwit. Koncerny samochodowe wiedziały, że młodych ludzi stać na nowe auta i chciały to jak najlepiej wykorzystać.
Najlepiej wyszedł na tym Ford, ponieważ ich Mustang już w drugim roku produkcji przekroczył barierę miliona wyprodukowanych egzemplarzy.

Ale jak to się wszystko zaczęło?

Prototyp 1 (1962 r.)
Rok 1962. Ford prezentuje pierwszy prototyp ich rewolucyjnego samochodu podczas wyścigów U.S. Grand Prix w miejscowości Watkins Glen.

Prototyp Mustanga można obejrzeć w muzeum Forda w Detroit

Napędzany był dwulitrowym silnikiem w układzie V4, który generował moc 90 koni mechanicznych. Napęd na tylną oś przenosiła 4-stopniowa manualna skrzynia biegów a chłodzony był przez dwa wentylatory ulokowane we wlotach powietrza tuż przed tylnymi kołami. Dwóch kierowców- Dan Gurney i Stirling Moss- zademonstrowało moc nowego auta. Osiągnęli prędkość 207 km/h (115 mil) a 1/4 mili przejechali w 18,2 s.

Stirling Moss machający do tłumu podczas wyścigów w Watkins Glen. Źródło: William Green Racing Library

Prototyp 2 (1963 r.)

W 1963 ukazał się drugi prototyp, który już zdecydowanie bardziej przypominał finalną wersję Mustanga. Przede wszystkim miał cztery miejsca a napędzany był silnikiem V8 o pojemności 4,7l i mocy 270 kM. Zaprojektowany został w studiach projekcyjnych Lincoln-Mercury na bazie modelu Falcon. A dodatkowo wyposażony był w twardy, ręcznie zdejmowany dach z włókna szklanego.

Źródło: www.hemmings.com

Nazwa
Nazwa musiała być chwytliwa. Miała docierać do młodych ludzi. A czego pragną młodzi ludzie? Wolności! A co innego lepiej oddaje wolność, jeśli nie mityczny dziki koń zamieszkujący tereny ameryki północnej?

Ale nie jest do końca tak, że nazwa odnosi się tylko do konia. Główny projektant samochodu – John Najjar- był wielkim fanem myśliwca P-51 Mustang z okresu II wojny światowej.

Debiut (17 kwietnia 1964 r.)
Wyobrażacie sobie, żeby dzień przed premierą reklamę samochodu w telewizji obejrzało blisko 29 milionów osób? Taki rozmach miał debiut Mustanga, ale to nie wszystko. W dzień premiery reklamy pojawiły się jeszcze w 2500 gazetach.
Dzięki takiej inwestycji w reklamę salony Forda w pierwszy weekend odwiedziło 4 miliony osób a tylko w pierwszym dniu premiery złożono 22 tysiące zamówień na nowe Mustangi. Co ciekawe od marca do początku kwietnia wyprodukowanych zostało 8160 sztuk. Tyle, żeby każdy dealer Forda miał w salonie przynajmniej jednego Mustanga.

Reklama premiery Mustanga. Źródło http://mustangattitude.com/

Oczywiście sukces Mustanga nie opierał się tylko na reklamie. Klient mógł dostosować samochód idealnie pod siebie. Dzięki szerokiej gamie części i akcesoriów Mustang był jednym z pierwszych aut z tak szerokimi możliwościami dodatkowego wyposażenia. Co bezpośrednio przekładało się na dodatkowe zyski dla dealera, ponieważ cena w zależności od liczby wybranych dodatków rosła nawet o kilkaset dolarów (cena startowa- 2400$).

A opcji było naprawdę dużo.

Mateusz Lipiński

DOŁĄCZ DO NASZEGO NEWSLETTERA
I agree to have my personal information transfered to MailChimp ( more information )
Chcesz kupić amerykańskiego klasyka? Zostaw adres e-mail a nie ominie Cię żadna okazja!
Każdego tygodnia w Stanach pojawia się kilka wyjątkowych okazji klasyków. Wiele z nich znika z lokalnego portalu ogłoszeniowego tego samego dnia. Sztuka polega na tym, żeby być pierwszym który kontaktuje się właścicielem.
Back to top
Newsletter
close slider

Zostaw adres e-mail a nie ominie Cię żadna okazja!

Każdego tygodnia w Stanach pojawia się kilka wyjątkowych okazji klasyków. Wiele z nich znika z lokalnego portalu ogłoszeniowego tego samego dnia. Sztuka polega na tym, żeby być pierwszym który kontaktuje się właścicielem.